Niestety, minęły już dwa miesiące odkąd mieszkamy w nowym mieszkaniu, a ja ciągle mam puste wieszaki w szafie, bo jeszcze nie zdążyłam niczego uprasować, kosmetyki upchane pod łóżkiem i - jak to się mówi - niezły burdel. Moje poranne wstawanie miało wiele do życzenia, moje odżywianie też nie było szczytem marzeń i ogólnie rzecz biorąc wszystko wymknęło się z pod kontroli.
Nie, żebym kiedykolwiek miała nad swoim życiem pełną kontrolę, ale przynajmniej miałam wyprasowane ciuchy.
Rozumiecie o co mi chodzi? Zapuściłam się konkretnie.
Postanowiłam wziąć się w garść i zawalczyć o porządek w moim życiu - całym. Nie tylko o równo ułożone buty pod szafą, ale i o porządek w mojej głowie. Przez kolejne tygodnie (a ciężko stwierdzić po ilu zorientuję się, że już wszystko jest w normie) będę wrzucać relację na bieżąco z tego, jak idzie mi OGARNIANIE.
Chcę wprowadzić kilka zmian na tle:
PORZĄDEK - czyli porządek w otoczeniuI zamierzam co tydzień zrobić chociaż niewielki krok do przodu.
BUDŻET - wypadałoby w końcu zapanować nad finansami
FITNESS - czyli codzienna porcja ruchu
DIETA - nie jako restrykcyjna dieta, ale sposób odżywiania, który wykluczy wszelkie spożywane zło i zastąpi je zdrowym żarciem
PANOWANIE NAD CZASEM - czyli wszystko to, co ma usprawnić zarządzanie sobą w czasie
DLA MNIE - kategoria przyjemności, bo takie też powinny mieć miejsce, jeśli nie chcę zwariować przed ukończeniem studiów.
Dzisiaj jest środa, więc dla pewności, że wszystko pójdzie zgodnie z planem, zgłaszam się ponownie za półtora tygodnia.
Mój cel? Zapanować nad swoim życiem.
W tym tygodniu chcę:
- Z kategorii porządek - posprzątać w portfelu. Słuchajcie, od czegoś trzeba zacząć. Portfel to jedna tych rzeczy, które uwielbiam. Gdybym tylko mogła to co tydzień miałabym nowy. Wielkie, z milionem przegródek i kieszonek i moje oczy zmieniają kształt na serduszka. Odkąd zbieram rachunki mam straszny burdel w tym miejscu, więc najwyższy czas się za niego zabrać.
- Kategoria budżet. Długo zastanawiałam się nad tym od czego zacząć. Nie wiem co się dzieje z moimi pieniędzmi. Kiedyś, żeby zorientować się na co tak naprawdę idą mi marne studenckie pieniądze - wszystkie rachunki rozpisywałam na kartce papieru i w każdym miesiącu podliczałam co i za ile kupiłam. (Możecie być zdziwieni, ale na prowadzenie wyszła kategoria ksero, a potem dzielnie trzymały się kosmetyki). Potem wielkie pudełko trzymane pod łóżkiem wyrzuciłam do śmieci. Potrzebowałam czegoś... mniej inwazyjnego. Przez przypadek udało mi się naprawić telefon (nie uwierzycie, wystarczyło go wyłączyć...) i w poszukiwaniu aplikacji z rozkładem krakowskiego mpk natknęłam się na kilka takich, które pomagają trzymać budżet w ryzach. Pomyślałam, że to świetny pomysł - dlatego w tym tygodniu wpisuję każdy najmniejszy wydatek i wpływ do telefonu i... zobaczymy co z tego wyjdzie.
- Fitness - z doświadczenia wiem, że godzina nudnych ćwiczeń działa na mnie zniechęcająco, dlatego postanowiłam wprowadzić kilka zmian do codzienności, których nie odczuję jako wykańczającego treningu, ale w efekcie coś-tam mi dadzą. Jako, że mieszkamy na piątym piętrze, totalnie zapomniałam o tym, że w bloku mamy schody. Zawsze pakowałam się do windy, nawet jak trzeba było czekać na nią kilka minut. Postanowiłam używać schodów za każdym razem jak wychodzę z mieszkania i wracam do domu. Myślicie, że to mała zmiana? Kilka razy dziennie piąte piętro w dwie strony to już COŚ.
- W diecie chciałabym się skupić w tym tygodniu na... porządnych śniadaniach do pracy. Skończyło się wskakiwanie do sklepu po rogalika i baton w locie. Wróciła butelka wody, jogurt i duża kanapka z pełnoziarnistego pieczywa z jeszcze większą ilością warzyw.
- Panując nad czasem, muszę skupić się na liście celów. Kiedyś wieczorami spisywałam wszystko to, co chcę zrobić kolejnego dnia i w jakiś sposób to faktycznie działało. Teraz trochę się opuściłam i tylko czasem spisuje główne zadania, a przecież nie o to chodzi. Chcę wrócić do robienia wieczornych list z celami na kolejny dzień, żeby móc je z dziką przyjemnością wykreślać. Do tego celu znowu będę używać telefonu - ostatnio odnajduje w nim całkiem fajne funkcje, na przykład tworzenie notatek z możliwością odfajkowywania.
- Jeśli chodzi o przyjemności, to niestety mam za dużo zaległości, żeby wprowadzić regularnie jakąś rzecz w tym tygodniu, ale fajnie będzie, jeśli znajdę w czasie weekendu czas, żeby upiec pizzę.
Pozostaje mi tylko życzyć sobie powodzenia.
Ktoś ma ochotę dołączyć do akcji: Ja-kontra-chaos? Koniecznie dajcie znać!






